Lekcja 3.1: Oględziny samochodu – kompletna checklista
To jest ten moment. Po godzinach spędzonych w internecie i dziesiątkach rozmów telefonicznych, jedziesz obejrzeć wybrane auto. To najważniejszy etap całego procesu, w którym Twoja wiedza i spostrzegawczość zostaną wystawione na próbę. Profesjonalnie przeprowadzone oględziny pozwolą Ci wykryć większość wad, ocenić realny stan pojazdu i zebrać argumenty do negocjacji ceny. Nie spiesz się, bądź dokładny i nie bój się zadawać pytań.
Przygotowanie do oględzin: Twój niezbędnik
Na oględziny nie jedź z pustymi rękami. Dobre przygotowanie to połowa sukcesu. Zabierz ze sobą:
- Miernik grubości lakieru: Absolutna podstawa. Dobrej jakości miernik kupisz już za 150-300 zł. To niewielka inwestycja, która może uchronić Cię przed zakupem auta po poważnym wypadku.
- Latarkę (najlepiej czołową): Pozwoli Ci dokładnie obejrzeć zakamarki komory silnika, podwozie i wnętrze.
- Magnes: Prosty magnes w obudowie (aby nie porysować lakieru) pomoże wykryć miejsca, gdzie pod lakierem jest gruba warstwa szpachli (magnes nie będzie się trzymał).
- Rękawiczki robocze i stare ubranie: Nie bój się pobrudzić. Będziesz zaglądać pod auto i dotykać różnych elementów.
- Wydrukowaną checklistę: Pomoże Ci o niczym nie zapomnieć. Możesz skorzystać z naszej checklisty na końcu tej lekcji.
- Druga osoba: Jeśli to możliwe, weź ze sobą kogoś bardziej doświadczonego. Co dwie pary oczu, to nie jedna. Druga osoba może też zagadać sprzedawcę, dając Ci czas na spokojne oględziny.
Umawiaj się na oględziny w ciągu dnia, przy dobrym świetle. Unikaj deszczu, który skutecznie maskuje wady lakieru. Poproś sprzedawcę, aby nie uruchamiał silnika przed Twoim przyjazdem – musisz sprawdzić, jak auto odpala "na zimno".
Krok 1: Weryfikacja dokumentów
Zanim dotkniesz samochodu, poproś o dokumenty. Porównaj numer VIN z dowodu rejestracyjnego z tym na samochodzie. Muszą być identyczne!
- Dowód rejestracyjny: Sprawdź dane właściciela, datę pierwszej rejestracji, termin następnego badania technicznego.
- Karta pojazdu (jeśli została wydana): To "życiorys" auta, zawiera historię wszystkich właścicieli.
- Polisa OC: Upewnij się, że jest ważna.
- Książka serwisowa, faktury, paragony: Przejrzyj całą dostępną dokumentację. Sprawdź, czy wpisy są regularne i czy pieczątki warsztatów wyglądają autentycznie.
Krok 2: Oględziny karoserii – w poszukiwaniu przeszłości
Obejdź auto dookoła kilka razy, z różnej odległości. Najpierw szukaj ogólnych niedoskonałości, potem skupiaj się na detalach.
- Spasowanie elementów: Sprawdź szerokość szczelin między elementami. Powinny być równe i symetryczne. Zwróć szczególną uwagę na przerwy między maską a błotnikami, zderzakami a resztą nadwozia oraz drzwiami.
- Odcień lakieru: Patrząc na auto pod różnymi kątami, sprawdź, czy któryś z elementów nie ma innego odcienia. Różnice najlepiej widać w pełnym słońcu.
- Szyby: Wszystkie szyby (poza czołową, która mogła być wymieniona z powodu odprysku) powinny mieć oznaczenia tego samego producenta i ten sam rok produkcji (oznaczony cyfrą). Inny rok na szybie bocznej to niemal pewny dowód na poważną stłuczkę.
- Opony i felgi: Sprawdź datę produkcji opon (DOT – cztery ostatnie cyfry to tydzień i rok), głębokość bieżnika i czy zużycie jest równomierne. Inne opony na jednej osi dyskwalifikują auto.
- Korozja: Dokładnie obejrzyj progi, dolne krawędzie drzwi, nadkola i okolice wlewu paliwa. To miejsca najbardziej narażone na rdzę.
Użycie miernika lakieru:
To kluczowy moment. Zmierz grubość lakieru w kilkunastu punktach na każdym elemencie. Jak interpretować wyniki?
- 80-150 μm (mikronów): Wartość fabryczna dla większości aut.
- 150-250 μm: Prawdopodobnie druga warstwa lakieru (np. po usunięciu rys). To jeszcze nie tragedia, jeśli zrobiono to dobrze.
- Powyżej 300 μm: W tym miejscu jest szpachla. Im wyższa wartość, tym grubsza warstwa i poważniejsza naprawa blacharska.
- Różnice na jednym elemencie: Jeśli na środku drzwi miernik pokazuje 120 μm, a przy krawędzi 400 μm, oznacza to, że element był cieniowany po naprawie.
Mierz dokładnie całe auto, włączając w to dach i słupki wewnętrzne (po otwarciu drzwi). Wysokie wartości na słupkach świadczą o bardzo poważnym wypadku.
Krok 3: Wnętrze – ślady prawdziwego zużycia
Wnętrze często zdradza prawdziwy przebieg i sposób eksploatacji lepiej niż licznik.
- Kierownica i gałka zmiany biegów: Przy przebiegu 150-200 tys. km skórzana kierownica może być lekko błyszcząca, ale nie powinna być wytarta do białości. Nowa, nieoryginalna gałka lub obszycie kierownicy to próba ukrycia ogromnego przebiegu.
- Fotel kierowcy: Sprawdź stan tapicerki, zwłaszcza na lewym boczku siedziska i oparcia. Przetarcia i pęknięcia w tym miejscu sugerują przebieg grubo powyżej 250 tys. km.
- Przyciski i przełączniki: Czy symbole na najczęściej używanych przyciskach (sterowanie szybami, radio, klimatyzacja) są czytelne?
- Działanie wyposażenia: Sprawdź wszystko, co się da: elektryczne szyby, lusterka, klimatyzację (czy chłodzi?), nawigację, radio, wycieraczki, światła.
- Zapach: Czy w aucie nie czuć wilgoci lub stęchlizny? Może to świadczyć o nieszczelnościach lub zalaniu.
Krok 4: Komora silnika – serce samochodu
Otwórz maskę i dokładnie się przyjrzyj. Pamiętaj, silnik powinien być zimny.
- Uruchomienie zimnego silnika: Posłuchaj, jak auto odpala. Powinno zapalić "od strzała", bez długiego kręcenia. Zwróć uwagę, czy z rury wydechowej nie wydobywa się dym o dziwnym kolorze (niebieski = spala olej, biały/szary = może być problem z uszczelką pod głowicą).
- Praca silnika: Po uruchomieniu silnik powinien pracować równo, bez falowania obrotów i niepokojących dźwięków (stukanie, grzechotanie).
- Wycieki: Obejrzyj silnik z góry i od dołu w poszukiwaniu wycieków oleju, płynu chłodniczego lub hamulcowego.
- Poziom płynów: Sprawdź poziom i kolor oleju na bagnecie (nie powinien być czarny jak smoła w benzyniaku, ani mieć konsystencji majonezu). Sprawdź poziom płynu chłodniczego.
Krok 5: Podwozie – to, czego nie widać na pierwszy rzut oka
Jeśli masz taką możliwość, koniecznie obejrzyj auto od spodu. Najlepiej zrobić to na stacji diagnostycznej lub w warsztacie dysponującym podnośnikiem. Jeśli nie, weź latarkę i zajrzyj pod progi i zderzaki.
- Układ wydechowy: Szukaj śladów korozji, dziur i nieszczelności. Wymiana całego układu może być kosztowna.
- Wycieki: Sprawdź, czy na osłonie pod silnikiem lub na elementach zawieszenia nie ma świeżych plam oleju lub innych płynów.
- Korozja podłogi i progów: To kluczowe elementy nośne. Zaawansowana korozja w tych miejscach dyskwalifikuje pojazd.
- Elementy zawieszenia: Zwróć uwagę na stan gumowych tulei, sworzni i amortyzatorów (czy nie są mokre od wyciekającego oleju).
Wizyta na stacji diagnostycznej lub w warsztacie
Samodzielne oględziny to jedno, ale nic nie zastąpi oceny fachowca. Jeśli po wstępnych oględzinach auto wciąż wydaje się interesujące, zainwestuj w profesjonalne sprawdzenie. To wydatek rzędu 150-300 zł, który jest najlepszą polisą ubezpieczeniową od zakupu "skarbonki".
Co sprawdzi diagnosta lub mechanik?
- Profesjonalna diagnostyka komputerowa: Podłączenie do specjalistycznego komputera diagnostycznego pozwoli odczytać błędy ze wszystkich modułów (silnik, ABS, poduszki powietrzne etc.), a nie tylko te podstawowe.
- Sprawdzenie zawieszenia: Diagnosta na tzw. "szarpakach" dokładnie sprawdzi luzy w zawieszeniu i układzie kierowniczym.
- Ocena układu hamulcowego: Sprawdzenie siły hamowania na poszczególnych kołach i stanu tarcz oraz klocków.
- Analiza spalin: Pozwoli ocenić kondycję silnika i układu wydechowego (np. katalizatora).
- Dokładne oględziny podwozia na podnośniku: Fachowiec szybko wychwyci niepokojące ślady korozji, wycieki czy niefachowe naprawy.
Pamiętaj, że masz pełne prawo do sprawdzenia auta przed zakupem w wybranym przez siebie miejscu i na swój koszt. Jeśli sprzedawca się na to nie zgadza lub proponuje "zaprzyjaźnioną" stację, potraktuj to jako poważny sygnał ostrzegawczy i zrezygnuj z transakcji.
Podsumowanie lekcji
Dokładne oględziny to proces wymagający czasu i skrupulatności, ale to najlepiej zainwestowane godziny w całym procesie zakupu. Korzystaj z naszej checklisty, nie bój się zadawać pytań i pobrudzić, a przede wszystkim – nie rezygnuj z profesjonalnej inspekcji w warsztacie. W kolejnych lekcjach dowiesz się, jak rozpoznać auto z cofniętym licznikiem i powypadkową przeszłością.
Checklista oględzin do druku
- Sprawdzenie dokumentów (VIN, dowód, karta, OC)
- Pomiar lakieru na każdym elemencie
- Sprawdzenie spasowania szczelin
- Weryfikacja szyb (ten sam rocznik i producent)
- Ocena stanu opon i felg
- Poszukiwanie ognisk korozji (progi, nadkola)
- Ocena zużycia wnętrza (kierownica, fotel, gałka)
- Test działania całego wyposażenia elektrycznego
- Sprawdzenie działania klimatyzacji
- Uruchomienie zimnego silnika i ocena jego pracy
- Weryfikacja poziomu i stanu płynów eksploatacyjnych
- Poszukiwanie wycieków w komorze silnika
Często zadawane pytania (FAQ)
-
Jego brak znacznie utrudnia ocenę. Możesz spróbować opukać elementy – miejsca szpachlowane wydadzą inny, bardziej głuchy dźwięk. Możesz też użyć magnesu. Jednak najlepszym rozwiązaniem jest po prostu kupno miernika. To jednorazowy wydatek, który zwraca się wielokrotnie, chroniąc Cię przed zakupem auta po poważnym wypadku.
-
To możliwe, ale podchodź do tego z rezerwą. Poproś o zdjęcia uszkodzenia sprzed naprawy. Jeśli ich nie ma, dokładnie zbadaj ten element. Sprawdź, czy grubość lakieru jest równomierna i czy nie ma śladów szpachli. Jeśli pomalowany jest tylko jeden element, a reszta auta jest w porządku, ryzyko jest mniejsze. Gorzej, jeśli malowana była połowa samochodu.
-
Tak, jeśli posiadasz interfejs diagnostyczny (np. ELM327 na Bluetooth za kilkadziesiąt złotych) i aplikację na smartfona. Pozwoli Ci to odczytać podstawowe błędy zapisane w sterowniku silnika. Pamiętaj jednak, że handlarze często kasują błędy tuż przed przyjazdem kupującego. Profesjonalna diagnostyka w warsztacie da znacznie pełniejszy obraz.
-
Auta z USA często kuszą bogatym wyposażeniem i mocnymi silnikami. Niestety, większość z nich trafia do Europy jako pojazdy uszkodzone. Kluczowe jest sprawdzenie historii w raporcie Carfax lub Autocheck. Zwróć też uwagę na oświetlenie – amerykańskie auta mają czerwone kierunkowskazy z tyłu, które muszą być przerobione na pomarańczowe, aby auto zostało dopuszczone do ruchu w Polsce.
-
To zależy od jej stopnia. Powierzchowny, rdzawy nalot na elementach zawieszenia w kilkunastoletnim aucie jest normalny. Problemem jest korozja perforacyjna, czyli dziury w progach, podłodze czy na podłużnicach. Taki samochód jest niebezpieczny i nie przejdzie badania technicznego. Jeśli masz wątpliwości, skonsultuj stan podwozia z mechanikiem.
-
To bardzo zły sygnał. Uczciwy sprzedawca rozumie, że zakup auta to poważna decyzja i da Ci tyle czasu, ile potrzebujesz. Pośpiech i nerwowa atmosfera mają na celu uniemożliwienie Ci dokładnego sprawdzenia auta i wykrycia wad. Jeśli czujesz presję, grzecznie podziękuj i zrezygnuj. Prawdopodobnie sprzedawca ma coś do ukrycia.
-
Tak, to dobry pomysł. Niewielki, kieszonkowy ciśnieniomierz to koszt kilkunastu złotych. Prawidłowe ciśnienie w oponach świadczy o dbałości właściciela. Co ważniejsze, zbyt niskie lub zbyt wysokie ciśnienie może maskować problemy z zawieszeniem lub nierównomiernym zużyciem opon, które lepiej wychwycić na prawidłowo napompowanych kołach.
-
Tak, to ważna wskazówka. Jeśli właścicielowi nie chciało się nawet odkurzyć auta przed sprzedażą, to jest duża szansa, że w podobny sposób podchodził do regularnych serwisów i wymian eksploatacyjnych. Zaniedbane wnętrze często idzie w parze z zaniedbaną mechaniką. Oczywiście nie jest to regułą, ale powinno zwiększyć Twoją czujność.
-
Dla profesjonalisty tak, dla amatora jest to trudne. Prostszym sposobem jest włączenie klimatyzacji na maksymalne chłodzenie i sprawdzenie, czy z nawiewów leci zimne powietrze. Jeśli klimatyzacja nie chłodzi, sprzedawca często tłumaczy to "koniecznością nabicia". Prawda jest jednak taka, że sprawny układ nie wymaga nabijania. Brak czynnika oznacza nieszczelność, której naprawa może kosztować od 200 do ponad 2000 zł.
-
Oczywiście! Nawet bez specjalistycznej wiedzy możesz sprawdzić bardzo wiele. Korzystając z naszej checklisty, jesteś w stanie ocenić stan karoserii, wnętrza, opon i zweryfikować dokumenty. Możesz też posłuchać pracy silnika i poszukać wycieków. Najważniejsze jest, aby na ostatnim etapie, czyli sprawdzeniu w warsztacie, polegać już na opinii fachowca.